Milka O Malzahn publiczne
[search 0]
Więcej

Download the App!

show episodes
 
Jak zobaczyć i zapamiętać poezję tej (ponoć) szarej codzienności? Umiem to, więc proszę - spójrz przez moje ucho. "Dziennik Zmian" jest szczególnym przewodnikiem po kadrach tego nieco dziwnego świata; to miękki sposób na 'twarde fakty', bo żaden fakt nie jest na tyle bezwzględny, by nie dało się z niego wyłuskać poezji. A to przynosi ulgę/radość/wolność od... (wstaw to, czego nie lubisz). Słyszę, jak wszystko, co nas otacza, tworzy rodzaj wiersza, pisanego właśnie dla Ciebie.
 
Loading …
show series
 
„Jest ten nastrój tego strachu, a wtedy tego nie było” W czasach zarazy zaczęłam zastanawiać się nad praktyką wolności. Tej w codzienności. Z codzienności. Dla codzienności. I tak pojawiła się ta opowieść o Solidarności na mojej wsi. Możliwości, niemożliwości, młodość, marzenia itd., czyli – moi rodzice opowiadali mi o tym jak działali (i nie dział…
 
Starość vs. płeć Święte oburzenie na widok pana w spódnicy, trzeźwego i nie w sezonie karnawałowych – to bardzo przewidywalna reakcja. Pan z lekkim makijażem - no kompromitacja, pan wyglądający jak półpani, a półszansonista, pan z kolorowym manikuirem – no to tylko za granicą, i tylko w podejrzewanej dzielnicy... U nas, w Polsce, - nie, na pewno ni…
 
Źródełko miłości – analiza źródłowa. Na początek będzie analiza źródłowa. Czyli – patrzę na źródełko, wodę wypływającą z gruntu (bardzo czystą w gruncie rzeczy i nie bardzo obfitą). Patrzę z zachwytem, bo każde źródło wybija, uderza jak krew płynąca z rany, popychana biciem serca. Jest to tak organiczne, że od razu (lub chwilę po — zrozumieniu tej …
 
Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 7 Chodziło o lepszy świat Białowieża, jako wieś – wtedy była i teraz — jest wielce oryginalna, jeśli chodzi o przekrój społeczny. Niby nieduża wioska podlaska, typowa ulicówka, bez pałacu, który w latach 50 tych ochoczo rozebrano, ale... Wtedy także działały sprawnie takie placówki naukowe; Instytu…
 
Czy to twój, ten szary horyzont? O 6 rano za oknem — szary deszcz. O każdej, pełnej godzinie rozpoczyna się liczenie chorób ciał i chorób tego świata. W mediach, w myślach, w spojrzeniach posyłanych sobie nawzajem w miejscach zamkniętych. Możesz nie skorzystać. Chyba, że lubisz liczyć. Ale... najlepsza wersja świata czeka na swoją, premierę, wielką…
 
Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 6 „Lepszy pijak, ale swój” oraz „wieś jest wasza, ale puszcza jest nasza” Białowieża – kiedyś mieściły się tu niedostępne dla zwykłych śmiertelników dwory myśliwskie, aktualnych władców, przedtem były też pradawne osady, o których w zasadzie teraz nikt nic nie wie. Królowie stąd wyruszali na polowa…
 
Czy w ogrodzie, czy…? #131 Przez chwilę wydaje mi się, że gdy włożę głowę między rabatki, to zniknę; to słońce — przesiane przez zielone liście i delikatne płatki bladej odmiany hibiskusa — zamieni mnie w Elfę i wyjdę za mąż za ciepły powiew wiatru. Przystojny bardzo. Ale nic z tego. Grawitacja wciąga mnie z powrotem w fotel, a do gardła trafia łyk…
 
Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 5 „Ciągle był ten podział na swoich i obcych, którzy chcą zmieniać świat”. Mówi się, że każdy wiek ma swoje prawa, że młodość musi się wyszumieć, a potem to już można zmieniać świat. W jakim momencie życia jesteśmy w stanie zaufać własnej odwadze i zacząć naprawdę decydować o tym świecie. Co nas og…
 
Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 4 Co naukowiec nastrajkuje? Uwielbiam to pytanie. - co naukowiec nastrajkuje? Jest głęboko humanistyczne i w zasadzie zamyka dyskusje. Pomiędzy światem systemowych zależności, mechaniką naszego funkcjonowania społecznego a światem nieskrępowanego myślenia – metafizyką naszego bycia w społeczności –…
 
Tu mieszka cisza (Srebrna Góra, która...) Po 45 prawie wszyscy, którzy tu mieszkali zostali odmieszkani; po górach krążyli zagubieni, zdeterminowani ludzie, jak inny gatunek, taki podejrzanie przedwojenny, gdy tymczasem trzeba było hodować nowych ludzi, budować nowe mosty. A w miasteczku opustoszałe domy zaczęły się kurczyć i kruszyć, otwierać okna…
 
Moc głosu – więcej niż Góry Literatury ;) Kiedy coś opowiadam (kiedy coś opowiadasz) cokolwiek i tworzę atmosferę, krajobrazy, z których ktoś się wyłania, coś się wydarza, jakiś fragment dialogu, a potem pointa – pamiętam, że głos tworzy światy w świecie, że słowa niosą nie tylko treści, ale i brzmienia wypełniające obrazy z naszych głowach, gęste …
 
Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 3 Myśmy się tego trochę bali, ale nie za bardzo. Białowieża bardzo się ostatnio zmieniła. Nie ukrywam, że mnie to cieszy. Hm... Ujmując to elegancko – struktura społeczna także została dotknięta zmianami, jeszcze delikatnie, ale… czas jak zwykle jest po stronie rozwoju. Jedno się nie zmieniło: wieś…
 
Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 2 - To była nieprawdopodobna zmiana Solidarność i Białowieża – to taka historia nieoczywista, bo wielkich akcji nie było. Zwykłe życie było, po PRL-owsku szare i po ludzku kolorowe. W 1980 roku miałam dziewięć lat, moja wieś to był taki trochę koniec świata: puszcza, zaraz granica z ZSRR, czarno bi…
 
Czasy mamy niespokojne, powodów do szykowania na zmiany, do elastyczności - jest naprawdę sporo. I nie ma co panikować, jako ludzkość – stawaliśmy wobec tego typu wyzwań co wojnę, co kataklizm, co polityczne zwroty akcji. czyli - cyklicznie. Każde pokolenie ma czas swoich małych albo większych dramatów. Każde pokolenie w którymś momencie musi zapyt…
 
Poranki są ciepłe, ciche, chociaż miasto szumi i buczy gdzieś dalej. Robię sobie kawę z kardamonem i siadam na małym balkonie, patrzę na pelargonie - kwiaty, które zniosą wszystko, a wyglądać będą soczyście. Tak, teraz zapamiętuję każdy dźwięk, zapach szczegół. I te wszystkie kawy wypite latem na balkonie będą mi się śniły pewnie już na początku pa…
 
Noc Kupały – obok legend, ale przy ognisku Postanowiłam, że będę świętować, co chcę i kiedy chcę, ale kuszą mnie dobre stare daty. Noc kupały jest niezwykle kusząca – astronomicznie, pogodowo, to święto – legenda, święto po odkurzeniu wciąż przynoszące radość tym bardziej aktualną, że w zasadzie zmysłową. O to w tym świętowaniu zawsze chodziło, jeś…
 
Żeby osiedle nagle stało się teledyskiem, przestrzenią zaskakująco melancholijną, lub odkrywanie energetycznego potencjału śmietnika za blokiem – jest możliwe za pomocą muzyki. Zresztą wyjście na łąkę z Hanią Rani w uszach tez Mozę przenieść na inną płaszczyznę. No więc wystarczy włożyć sobie w uszy słuchawki, albo na uszy – zdrowiej – skupić się n…
 
Mam do dyspozycji powietrze i struny głosowe i dlatego gadam ile wlezie. Mam do dyspozycji ciało, ten instrument odlotowy. My ludzie, możemy traktować ciało jako instrument nie tylko muzyczny. Ciało – możemy traktować jako scenografię do treści (jak w rozmowie, tzw. mowa ciała etc), ciało w gestach wiele mówiących, ciało w ruchu, który ma znaczenie…
 
Stoję twardo na ziemi i jestem literką A. Potem składam się w L, a gdy się prostuję, to jestem pewna, że jakieś ze mnie takie X. Bywam alfabetem, bywam znakiem drogowym, bywam posągiem, ciało jest po względem możliwości niesamowite. Tańczyłam paneurytmię, wg nauk Dynowa. Tańczyłam w Sofii, w parku o 7 rano. Do muzyki granej na żywo na skrzypcach. K…
 
Maki W tym roku maki kwitną jak szalone. To ich pogoda. To ich czas. W ogrodzie, kępa maków ma 163 cm. wzrostu, jest bujna jak nigdy i przyciąga oko jak nic innego. Choć wybór jest niczego sobie. Te maki są dzikie i co roku w tej kępie jakoś dotąd kwitły. Teraz kwitną nie jakoś – kwitną spektakularnie I - to jest w zasadzie dosyć straszne – gdy je …
 
I straciłam ramy, w jakie mnie włożono gdy miałam 18, mówiąc mi, że od tego momentu jestem dorosła i gdy pokażę papierek, dokument, plakietkę… to każdy mnie potraktuje jak dorosłą. Taaak. Akurat. Ale od tego czasu mam ten dokument przy sobie i odtąd na myśl, że jakoś go stracę, zawieruszę – prowadziła do dużego niepokoju. Bo jak to? Tak bez dowodu?…
 
Bułgaria – słońce na górze (Witosza), słońce na dole (Człowieka) Nie jestem tzw. porannym ptaszkiem, raczej ptaszyskiem jestem śródnocnym. Nieustannie mam zamiar to zmienić, dla zdrowia i urody, no ale... Ale tutaj spotykałam słońce o świecie. Bułgarską wersję słońca. Weszłam na górę przed świtem (masyw Witosza, jest wokół Sofii ;) . Weszłam z entu…
 
Pustawo. Co drugi sklep zamknięty, restauracje nieczynne, otwarte są stoiska a kawa i kanapkami. Półki w tych sklepach też raczej puste, wybór snaków- niezbyt imponujący. Nie ma feerii barw i migocących przed oczami reklam. Za to obsługa na lotnisku jest miła i pomocna. Napięcia są tylko w kolejkach prowadzących do kogoś, kto sprawdzi stan dokument…
 
Bułgaria, a na grobie rośnie bazylia. Na jego grobie rośnie bazylia. Raz do roku jest zbierana, suszona I ziarna służą każdemu, kto zechce. Przy jego grobie się nie milczy. Można śpiewać, można rozmawiać (ale cicho, bo generalnie nie trwoni się energii i czasu na byle co), skupienie jest niezbędne I jest w nim szacunek, ale nie ma sztywności. Kwiat…
 
Kiedy jakiś czas temu, - i nie udawajmy, że było to w poprzedniej epoce – Lasy Państwowe zamknęły lasy (państwowe) i do zieleni dostęp stał się występem występnym – zrobiłam duuuuże oczy. Niestety, tak mi nie zostało. Musiałam je zmrużyć, bo nauczona doświadczeniem kornika-mordercy drzew i ludzi – chciałam dostrzec w tym szaleństwie światełko. Do d…
 
Czy mogę ironizować w kwestii tej wielkiej gry? Wielka gra - polski teleturniej produkowany przez Telewizję Polską od 25 listopada 1962 do 2 września 2006 . Jest rok 2021 – mam pewność: tu gra się toczy. Tu toczy się gra. Gra w - czego się boisz, ale najbardziej. W - odpal swój trach, a ktoś wymyśli dla ciebie remedium. W - odpal lęki do siódmego p…
 
Sąsiedztwo bywa kluczowe dla emocjonalnego zdrowia. Ponieważ mam swoje lata (ho, ho hoooo), to się naoglądałam życiowych skrzyżowań, oraz krzyków zza ściany się naoglądałam i agresorów na własne oczy widywałam. Płci obojga. I teraz - jestem przygotowana na tyle, na ile mogę, bo: nigdy nie mówi nigdy, zawsze nie jest zawsze, a przepis na święty spok…
 
To był cudownie słoneczny wtorek, więc nastroje - wakacyjne, relaksacyjne, ostentacyjne. Oj, kiedy zaostrzenia przestaną być ostre – ludzie wylegną, opuszczą domy, mieszkania, kąty odkurzą i dadzą sobie wolne pod każdą postacią. Będą chcieli pozbyć się napięć jak najszybciej, będą się relaksować na wszystkie dostępne sposoby – to będzie wyzwanie, n…
 
Pierwsza, słoneczna niedziela: odpuszczone grzechy pandemii, odpuszczone grzechy łakomstwa, odpuszczone grzechy milczenia, odpuszczone zmysłowość nocy. No, dzień jak się patrzy, dzień co się zowie! Ruch w parku spory i spokojnie – podkreślam, że jest: spokojnie. Spokojne dzieci spokojnie jeżdżą na hulajnogach i spokojnie wiszą na linach drabinki, i…
 
Sztuka gruchania – więcej niż głębia gołębia. Zimny majowy weekend niewyrośnięty mały park na środku osiedla. Wygwizdowo jak się patrzy. Mży. Na ławeczkach nikt nie siedzi. Dwaj chłopcy z hulajnogami uparcie jeżdżą w tę i z powrotem po mokrej asfaltowej alejce, solidnie wyglądający właściciel małego yorka rzuca mu patyczek na niezielony jeszcze tra…
 
Patrzę na tych kilku ludzi, na szerokiej parkowej alei i widzę wyraźnie, że bardzo zmieniły się ich ścieżki tego roku. Dotychczas pędziliśmy w pojeździe naszej rzeczywistości, a nikt go tak naprawdę porządnie nie konserwował, ni rozumiał mechanizmu. I pyk. Okazał się pojazdem skrzypiącym, chwiejącym się, zatrzymującym się znienacka i równie nagle r…
 
Lepszy świat, jest na wyciągniecie reki. Pogłaszcz płaszcz, jest taki miękki, umyj ręce, najlepiej od wszystkiego, oddaj głos na polityka, a on zrobi porządek w twoim imieniu, oddaj podatek tu i tam - twoje zdrowie będzie pod dobrą opieką, a wydatki te powrócą pod postacią dobra społecznego. Lepszy świat... Lepszy świat jest we mnie, we mnie i ma s…
 
Poradnia niepraktyczna Tak, tłumaczę już: Bycie tylko i wyłącznie praktycznym - strasznie męczy. Naprawdę. Poprzednie pokolenia wypracowały super model praktycznosci - żeby przetrwać i się bezpiecznie rozmnażać. Ale - poweidzmy sobie szczerze - znamy biografie i historie tych, którzy nie byli praktyczni. Może balansowali na krawędzi i skończyli źle…
 
Konceptami świat ten stoi. Wszyscy ćwiczymy teraz koncepcję zdrowia, ale i tak na każdego działa to inaczej. Mój Dziadek uważał, że nacieranie Przemysławką działa cuda. I kurcze, zdrowy był jak rydz, aż do śmierci. Umarł zaś sprawnie i szybko, a nikt się tego nie spodziewał, choć miała ponad 80 lat. Bo dla wiecznie chorych – wieczna choroba, dla ni…
 
Mhm, to jest Dziennik Zmian: różne wątki do pomyślenie , do wybrzmienia, podkreślenia, bo to zmienia to – co zmienia, jeśli zmienia. Ale zmienia, zmienia Zamyślam się... ale akcja idzie dalej (świat się kręci) , coś idzie, czy się kręci wszystko jedno – ruch jest. Ruch jest potrzebny. Ruch w ciele. Powerze tworzące wszystkie możliwe dźwięki, od bur…
 
Jest mi dalej niż bliżej do tego wspomnienia, które mam na myśli. Bawię się w chowanego ze wspomnieniami, ale czasem znajduję takie..,, że ho ho ho ho hoho W tym wspomnieniu ciesze się tym momentem (zresztą odejchany jest, stoją na dachu filharmonii w wielkim męskim cylindrze. To moja radość, ale kapelusz nie był mój. A przy okazji chętnie przygarn…
 
Rozlewisko, takie wodolejstwo rzeki, jej gadatliwość sezonowa – są tak malownicze, że bardziej się nie da. No dobrze. Da się. Ale dla mnie to jest punkt odniesienia wszelkiej rzecznej urody. Narewka ma też bagna, może nie spektakularne, ale mimo wszystko - wciągające. Brunatne torfowiska, zarośnięte trzcinami, stare żeremia bobrze, drzewa o podcięt…
 
Rzeka. Ta rzeka, pierwsza rzeka - zaczęła się (dla mnie) wtedy, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy. Niewiele znacząca leśna rzeka, płynąca przez Puszcze Białowieską: żółta woda, powolny nurt, silny zapach organicznych resztek. Zrozumiałam, że jest ważna, gdy stoję na moście, na Wysokim Bagnie, w lesie, kilometr od granicy słuchałam warkotu i jakiś h…
 
Tej wiosny, kiedy pada - to o jedną kroplę za dużo. A kiedy pojawiają się zakazy, to jest o jeden zakaz za ciężko. A kiedy wychodzę na spacer – o jeden krok za daleko, lub o jeden za blisko Więc, kiedy zasiądę przy stole, zastawionym o kilka potraw za dużo i kiedy zjem tak wiele, że pojęcie dobrobytu zamieni się w niestrawność Pomyślę, że wszystko …
 
Pikantne pikniki - powrót do natury Nie tylko młodzież dziś czuje, że przyjście wiosennych emocji jest skutecznie hamowane przez kolejne lockdown’y. Oto natura budzi się ze snu (zimowo-pandemicznego, rzecz jasna), więc porządkujemy powoli nasz egzystencjalny chaos i chcielibyśmy przeżyć coś dobrego, na przykład: fajne spotkanie, niespodziewaną kawę…
 
Ani słowa Idę przez miasto niema ale widząca; tak widząca, że ograniczona paleta zimowych barw wydaje mi się zaproszeniem na karnawał. Bal maskowy - w każdym sklepie, fiesta w stu trzydziestu dwóch odcieniach bieli! Idę przez miasto – widząca, przyszłość nie jest dla mnie zagadką, ale o tym – ani słowa więcej; bo słowa wracają do mnie z każdym odde…
 
Ciekawe, czy pracujesz, czy praca pracuje tobą. Czy ja pracuję, czy praca pracuje mną? I wersja trudna – nie mam pracy tak bardzo, że to, czego nie mam - ma mnie. Uuuuuffff. Ale popatrz na tę sytuację oto każda praca (jaką wykonam) nie tyle jest robiona przez mnie, co dokonuje modyfikacji na mnie ;) Uczę się mniej lub bardziej nowych rzeczy, jestem…
 
Sztuka spacerowania Wdaje się, że każdy potrafi pospacerować. Nie ma nic prostszego. Nic bardziej oczywistego. Spacerowaliśmy już w wózkach, baaa - w brzuchach naszych mam, spacerowaliśmy! No, ej - każdy to potrafi. Sprawdź to, popatrz uważnie gdzieś w parku, w centrum miasta, na deptaku – popatrz, patrz uważnie, a szybko wyłuskasz ludzi, którzy te…
 
· Co wiesz? · Więcej niż ci się wydaje · Tylko? · Tylko nie zawsze sięgam tak głęboko, żeby wiedzieć do ciwme · Gdzie sięgać? · W głąb odwagi wyrażania tego, co wiem. Na początku mnie mówiono ,że tak mi się wydaje, że nie mam liczb, wykresów, nie byłam, nie widziałam – to skąd wiem? · No – skąd wiesz? · Z siebie i ze świata, z moich wykresów, z imp…
 
A gdybym tak nic nie miała NIC NIC NIC Siedziałabym - w tej chwili na skraju lasu. Widzę to tak: wiatr wieje przez moją głowę i mierzwi włosy, Mam nieskończoną ilość czasu, wreszcie mam czas - wyłącznie na siedzenie na skraju lasu; Donikąd nie idę, nie ma spraw, które wymagają moje uwagi; Nic nie mam; Sobie siedzę; Nie czuję żadnej konieczności; Na…
 
Nie, nie namawiaj. Ja… dziękuję. Nie nabiorę się na ten bajzel. Nie po raz kolejny. Nie stanę do walki o cokolwiek, z kimkolwiek ---..jakkolwiek - nie mam w sobie zgody na przekraczanie granic. Informacje, cyfrowe ściegi wyszywane słowem próbują wiązać mi ręce i odłączyć głowę od zasilania. Że niby dobro ogółu, istota sprawy leżąca hen, na horyzonc…
 
Strasznie to jest banalne, ale oto - koniec jest początkiem. Zawsze. Gapię się na rybę, która już skończyła żywot I jest krojona na dzwonka (tak się odmienia poprawnie. Chyba). Dzwonka są solone. Dzwonek to dzwonek. Wracam do ryby – koniec jej indywidualnej egzystencji właśnie przeobraża się w początek obiadu. Tak… a początek obiadu wiadomo, jak si…
 
Trochę wiosny, jeden haust (przez maseczkę), ale na tyle odurzający, że wszystko się tym haustem cieszy. Całe stworzenie – cieszy się I mijam ludzi, którzy się cieszą. O .. to oni.. I pies się cieszy. Już tłumaczę - to szczekanie przedspacerowe, zanim otworzy się furtka na cały, ogromny świat. Ja też się cieszę. Ale moja radość jest nie do wyrażeni…
 
Ze starożytnych głębin wyłania się dzień jak co dzień. Wpadam w poranek wprost ze snów o ogrodach, pełnych trujących kwiatów i mam za oknem białą kartkę. Pustka samego środka zimy o świcie. (zzzzzz) Minus 18 st C i znikąd ratunku. Zostawiłam we śnie te soczyste, nieobliczane ogrody, świętą medycynę, antidotum na wszelkie troski i... kochanka. No i …
 
Jeśli tej zimy nauczymy się ślizgać wręcz zawodowo, to przejdziemy ślizgiem przez wszystkie systemowe fantasmagorie. Wślizgniemy się w rzeczywistość w sobie właściwym stylu. Nie zatrzymywani przez nikogo. Dlatego nie waham się - przyjmując pozycję skoczka na przejściu dla pieszych, odpycham się od hałdy śniegu prawą nogą, a lewą steruję. Coraz umie…
 
Loading …

Skrócona instrukcja obsługi

Google login Twitter login Classic login