MORDERSTWO (NIE)DOSKONAŁE #48 | Rozmowa ze skazanym na dożywocie. 17 lat temu zabił żonę

36:13
 
Udostępnij
 

Manage episode 292052080 series 2840225
Stworzone przez naTemat.pl, odkryte przez Player FM i naszą społeczność - prawa autorskie są własnością wydawcy, a nie Player FM, a dzwięk jest przesyłany bezpośrednio z ich serwerów. Naciśnij przycisk Subskrybuj, aby śledzić aktualizacje Player FM, lub wklej adres URL kanału do innych aplikacji podcastowych.

Gabriel Szumilas bardzo długo do niczego się nie przyznawał. Twierdził, że jedyną jego winą jest to, że podrobił podpis żony i że razem próbowali wyłudzić nienależne odszkodowanie komunikacyjne. Od blisko 17 lat jest za kratami. Odsiaduje wyrok dożywocia. Ale w sumie dopiero od niedawna przyznaje, że zabił żonę. Mówi, że się nawrócił i liczy na ułaskawienie. Gabriel Szumilas siedząc w więzieniu wydał jedenaście tomików poezji, dwie książki, pracuje nad trzecią. Na okładce jego książki zatytułowanej "Jezus Chrystus w więzieniu" napisano tak: "To niezwykle ciekawa, a zarazem bolesna historia życia skazanego na dożywotnie więzienie człowieka. Autobiografia ta jest również świadectwem nawrócenia, pięknym dowodem na to, że łaska Boża działa wszędzie, gdzie tylko człowiek otwiera na nią serce, nawet więzienne mury nie stanowią przeszkody, aby odnaleźć Księcia Pokoju". Jest jeszcze książka "Matka Jezusa w więzieniu". Bo Gabriel Szumilas, jak mówi, nawrócił się. W książce pisze o nowennie pompejańskiej, o ojcu Charbelu i jego relikwiach, o tym, że jest zakochany w Jezusie. Opisuje to, w jaki sposób doszło w nim do tej przemiany. I to, jak się codziennie modli. Także za żonę, którą zamordował. I za teściów, którym zabrał ich ukochaną córkę i do których od czasu zatrzymania przez policję, co sam przyznaje, nie odezwał się choćby z przeprosinami. Gabriel Szumilas ma dziś 48 lat. Ukończył Politechnikę Łódzką, przez pewien czas był jej wykładowcą. Pracował w paru korporacjach, potem prowadził własny biznes w Konstantynowie Łódzkim. Zarabiał dużo. Jego żona Eliza była od niego o trzy lata młodsza. Wszyscy mówili, że byli bardzo dobrze dobraną parą. Powodziło im się doskonale, dorobili się własnościowego mieszkania, nieobciążonego kredytem oraz dwóch samochodów. Nikt nie podejrzewał, że to tak się może skończyć. Po niecałych trzech latach małżeństwa, on wtedy miał 31 lat, ona 28, Gabriel Szumilas zamordował swoją żonę. Stało się to 17 czerwca 2004 r. Gabriel zwabił Elizę do lasu. Gdy kobieta jechała seatem, on ruszył na nią kupionym dzień wcześniej polonezem truckiem wyładowanym butlami z gazem i butelkami z benzyną. Doprowadził do zderzenia, ale do eksplozji nie doszło. Według ustaleń prokuratury, mężczyzna oblał seata płynem łatwopalnym. Mało tego - oblał nim także przez uchylone okno nieprzytomną żonę. Podłożył ogień i uciekł. Potem wrócił na miejsce zdarzenia. Mówił, że jechał seatem razem z żoną, pokazywał, że też jest poparzony. Eliza zmarła w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich po blisko trzech tygodniach walki o życie, pełnej cierpienia i bólu. Gabriel Szumilas zorganizował pogrzeb żony. A sześć dni po pogrzebie został zatrzymany. Głównym dowodem w sprawie było to, że zaraz po uroczystościach pogrzebowych Szumilas złożył wnioski o wypłatę odszkodowania z trzech polis ubezpieczenia na życie. Tylko pod jedną z nich widniał podpis Elizy, pod pozostałymi były podpisy podrobione przez męża. Łącza suma polis, jak informowali śledczy, to ponad pół mln zł. Sam skazany po latach mówi, że to nie do końca wyglądało tak, jak ustaliła prokuratura i biegli. Ale w końcu przyznaje, że zabił żonę. Dlaczego? Zapewnia, że nie dla pieniędzy. Motywy jednak zrozumieć trudno. Udało mi się porozmawiać z Gabrielem Szumilasem. Więzienne władze pozwoliły mu na dwudziestominutową rozmowę telefoniczną. Jej treść zamieszczam w najnowszym wydaniu podcastu "Morderstwo (nie)doskonałe". Szumilas mówi mi m.in., jak się zmienił przez blisko 17 lat za kratami. I o nadziei na to, że jednak nie pozostanie w więzieniu do końca życia.

233 odcinków