RODK #072 Solo - Zarządzanie zadaniami

27:30
 
Udostępnij
 

Manage episode 261905284 series 2487281
Stworzone przez Wojciech Strózik, odkryte przez Player FM i naszą społeczność - prawa autorskie są własnością wydawcy, a nie Player FM, a dzwięk jest przesyłany bezpośrednio z ich serwerów. Naciśnij przycisk Subskrybuj, aby śledzić aktualizacje Player FM, lub wklej adres URL kanału do innych aplikacji podcastowych.
Zarządzanie to świadome wykorzystywanie dostępnych narzędzi dla przeprowadzenia działań, które mają doprowadzić do realizacji założonych celów.
Tak w dużym uproszczeniu widzę zarządzanie.
Jesteś bardzo skrupulatny i przeprowadzasz wszystkie te procesy oraz wiele innych towarzyszących. Dużo czasu poświęcasz na analizowanie i planowanie, by możliwie bezbłędnie wykonać zamierzone działania.
Może jesteś nastawiony na działanie, mnie uwagi poświęcasz na procesy przygotowawcze i idziesz na żywioł. Masz świadomość popełnianych błędów i koncentrujesz się na wyciąganiu z nich lekcji na przyszłość.
Nie ma dwóch modeli zarządzania, a raczej ile szkół, tyle modeli.
Nie będę się dziś koncentrował na modelach zarządzania, za to na realnych sposobach ogarniania własnej "kuwety". Własnej ma oznaczać tę prywatną "kuwetę", o której rzadziej powiesz, że nie ogarniasz.
Masz, miałeś lub będziesz miał takie chwile, kiedy ilość spraw spadnie Ci na głowę i przygniecie.
Moja "kuweta" była zwykle dość pusta, szczególnie, czy raczej głównie, ta jej prywatna część i na tej będę się koncentrował. Od czasu, kiedy obudziłem się z wygodnego, korporacyjnego letargu z "kuwety" zaczęło się wysypywać.
Nasunęła mi się na tę okoliczność taka paralela.
Wyobraź sobie piękny słoneczny poranek, kiedy budzisz się wyspany, jak rzadko kiedy. Przeciągasz się i wyglądasz przez okno, zza którego wyraźnie daje się słyszeć śpiew ptaków. To jeden z tych dni, kiedy tak bardzo się chcę, że aż trudno ustać w miejscu. To ten dzień. Zbierałeś się w sobie, żeby wrócić do biegania. To zbieranie się w sobie trwa już kolejny rok, bo zawsze przecież coś lub ktoś stawał ci na drodze.
W oddali spostrzegasz biegnącą w stronę lasu sylwetkę.
Otwierasz szeroko okno, żeby upewnić się, czy tym razem pogoda nie spłata ci figla i nie sponiewiera rodzących się w twojej głowie planów.
Jest pięknie!
Zerowe zachmurzenie, wiaterek delikatny i przyjemny. Energia musi zostać spożytkowana, bo inaczej komuś może stać się krzywda.
Wyciągasz z szafy pierwszy lepszy strój sportowy i lekko zdeptane buty, które też nie mogły się doczekać przewietrzenia.
Powoli ubrałeś się i wychodzisz.
Spoglądasz za siebie, w szczelinę domykających się drzwi, czy aby żaden z domowników nie ma zamiaru cię powstrzymać. Nie, nikt za tobą nie wybiega z okrzykiem - zostań w domu!
Kilka schodów, drzwi klatki w bloku i jesteś. Czujesz się świetnie! Pierwsze 100 metrów i nadal ci się chce. Pół kilometra, a ty nadal masz uśmiech na twarzy. Mówisz sobie, że po takiej przerwie to maksymalnie trzy kilometry i do domku. Kiedy się zorientowałeś, że mija 5 kilometr, dotarło do Ciebie, że już przesadziłeś. Nie dość, że miało się skończyć na krótszym dystansie, to przed tobą taka sama trasa, żeby wrócić do domu. Ta myśl odebrała ci energie, ale przecież nie poddasz się i nie zadzwonisz po taksówkę. Nie to, że nie chcesz, nie możesz, bo nie zabrałeś telefonu. Ta euforia o poranku wyłączyła trzeźwy osąd sytuacji.
Dałeś radę. Ledwo, ale o własnych siłach wróciłeś do miejsca, skąd wyruszyłeś. Zmaltretowany, pozbawiony energii i jakichkolwiek sił, jesteś tam, gdzie czujesz się najbardziej bezpieczny.
Następnego dnia nie jesteś w stanie podnieść się z łóżka, a dwa dni później jesteś skłonny zadzwonić na pogotowie.
To scenariusz, który może nie jest ci obcy, a z pewnością jest bardzo wiarygodny i zarazem prawdopodobny.
Miałem tak...
Jednak moje przebudzenie nie nastąpiło o poranku i nie skończyło się na przeciągniętej, porannej przebieżce.
Pewnego dnia dotarło do mnie, że nic ze sobą nie robię. Wstawałem rano i wychodziłem do pracy, choć czasem problemem było znalezienie rano dostatecznej motywacji i energii, żeby dotrzeć do pracy. Takie sytuacje zdarzają się i warto wiedzieć, co wtedy począć.
Moim przebudzeniem z wygodnego korpo-życia, były podcasty.
Nuda? Bynajmniej!
Co to ma wspólnego z przytoczoną historią? Bardzo wiele, bo kiedy dotarło do mnie, ile czasu przeleciało mi przez palce, ile historii i możliwości mnie ominęło, to zapragnąłem nadrobić cały ten czas. Dziś wiem, że to utopia i wiele rzeczy robię bardziej świadomie. Wtedy tak nie było. Może kiedyś się tym podzielę, dziś jednak pragnę zwrócić ci uwagę, na twoją pobudkę i świadome korzystanie z dobrodziejstw tego świata.
Ja zacząłem od słuchania podcastów, później udziału w lokalnych wydarzeniach, następnie udziału w nich również jako prelegent. W międzyczasie uruchomiłem podcast, pół roku później kolejny i to wszystko pracując zawodowo, zwykle od 8 do 18.
Dla mnie to nie było nic dziwnego, ale ktoś patrzący na to z boku, mógł mieć zgoła odmienne zdanie.
Do sedna!
Nagrałem blisko pół godzinny odcinek o tym, jakie zadania mam do zrobienia w przeciągu tygodnia (po pracy zawodowej) i jak je ogarniam, czyli jak ogarniam swoją "kuwetę".
Niby nic, ale poczułem, że warto tym, którzy mówią, że nie mają czasu na nic, pokazać, że są osoby, które robią równie dużo lub więcej. Chętnie też przyjmę wskazówki od tych, którzy robią więcej i mają jeszcze rezerwy.
Nie będę wspominał zadań, które czekają mnie każdego tygodnia i skupię się na wymienieniu podstawowych narzędzi, które pomagają mi nie pogubić się w natłoku wszystkich aktywności.
Używam wielu narzędzi i programów, ale te wspomniane poniżej są najważniejsze:
- Notatniki - wiele klasycznych, zeszytowych i przede wszystkim Evernote (https://www.evernote.com/)
- kalendarze - głównie elektroniczne. Google i domyślny apple
- Aplikacje do słuchania - audiobooków słucham dzięki Empik Go i Legimi, Podcastów słucham głównie poprzez Apple Podcasts, Spotify, Breaker i Player FM. Czasem także na innych.
- Zdjęcia - wiadomo, kto dziś nie ma setek, czy tysięcy zdjęć. Ja na tę chwilę mam ich w telefonie 4365.
- Dysk Gogle - nie wiem dlaczego zacząłem z niego korzystać tak późno (https://drive.google.com/)
- Trello - głównie do zarządzania zadaniami w małym zespole. Poznałem późno. Nie umiałem się przekonać i kiedy zrozumiałem, jaki jest prosty w użyciu - polubiłem.
- Komunikatory - głównie messenger i mail. Staram się korzystać mniej, więc wyłączam powiadomienia. Wyjątkiem jest Discord, gdzie komunikuję się ze swoimi patronami. Zaczynam rozumieć tę aplikację, korzystam śmielej i częściej.
- XMind - nadal się uczę rysować, czy może bardziej tworzyć mapy myśli
- Focus Keeper - Po lekturze kilku pozycji o produktywności stosuję ten prosty zegar, żeby poprawiać swoją koncentrację na zadaniach. Nie jest łatwo, ale są postępy.
Aplikacji jest znacznie więcej, więc możesz spodziewać się za jakiś czas odcinka, w którym omówię szerzej te i inne aplikacje pod kątem ich wykorzystania.
Na koniec polecę Ci książkę, którą przesłuchałem w ostatnich dniach, a z którą warto się zapoznać.
Pomoże ci ona nie tylko wprowadzić korzystne zmiany w swoim życiu zawodowym i prywatnym, ale jeśli dobrze podejdziesz do licznych i prostych wskazówek autora, to zaoszczędzisz ciężko zarobione pieniądze.
Książka jest krótka i czyta / słucha się ją bardzo szybko i przyjemnie, a korzyści, przynajmniej dla mnie, są oczywiste.
Polecam!
Pozwól mi czasem do ciebie napisać - pozostaw mi swój adres mailowy na niniejszej stronie, a nie będziesz żałował.
Dziękuję za wsparcie swoim patronom!
Wszyscy patroni mają dostęp do treści podcastu i wpisów z wyprzedzeniem. Pomagają mi wybierać gości i tematy do podcastu.
Ja dwoję się i troję, żeby za to wsparcie otrzymali jak najwięcej korzyści. Zapytaj ich, a może i ty zgodzisz się dołączyć do tej sympatycznej gromadki.
Wielkie DZIĘKUJĘ Arturowi, Zbyszkowi, Michalinie, Krzyśkowi oraz wszystkim, którzy wolą pozostać anonimowi – Wielkie dzięki!!!
Wejdź na www.patronite.pl/rodk

96 odcinków