MAX STIRNER czyli ekstremalny indywidualizm i biblia egoizmu

26:17
 
Udostępnij
 

Manage episode 188136757 series 1508007
Stworzone przez Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić and Zen Jaskiniowca – zrozumieć, odkryte przez Player FM i naszą społeczność - prawa autorskie są własnością wydawcy, a nie Player FM, a dzwięk jest przesyłany bezpośrednio z ich serwerów. Naciśnij przycisk Subskrybuj, aby śledzić aktualizacje Player FM, lub wklej adres URL kanału do innych aplikacji podcastowych.
Max Stirner to Mike Tyson filozofii - nieszczególnie wyrafinowany ale mój Boże, przypierdolić to on potrafił. Max Stirner działa na pogrążonych w letargu, bezradności i marazmie ludzi jak amfetamina popita potrójnym espresso i zagryziona dopalaczem. Co prawda, w ostatecznym rozrachunku nie wyjdzie Ci to na zdrowie, ale bez wątpienia doda energii i kopa na start (przy okazji: kawa jest OK, ale amfa i dopalacze są dla frajerów). Wielu ludzi uważa, że życie dzieli się na to przed poznaniem Stirnera i to po poznaniu Strirnera. Już za chwilkę będziesz wiedzieć czy jest tak również u Ciebie. Ja dawkę Stirnera zalecałem moim klientom za każdym razem kiedy potrzeba było wybić ich z niewoli wstydu, bezradności oraz zaniedbywania własnego życia. Portret Stirnera spod ręki Engelsa (tak, tego Engelsa) Naprawdę ciekawym jest, dlaczego prawie nikt o nim nie słyszał i prawie nikt go dziś już nie pamięta. Jest co prawda kultową postacią w kręgach anarchistów - ale nie o jego poglądach polityczno-społecznych będziemy tutaj sobie rozmawiać. Co prawda będzie o nich - wszak kształtują nas tak geny jak i środowisko - ale dla mnie Stirner to człowiek, który otwiera nasze oczy na NAS SAMYCH, czyli jak bardzo JA jestem ważny dla SIEBIE, jaka jest MOJA rola we własnym życiu i w jaki sposób my sami - z pomocą innych ludzi - umniejszamy samych siebie. Z jego filozofii bije agresja, gniew czy wręcz wkurwienie. Nic dziwnego: jego ojciec umarł gdy miał pół roczku, podczas studiów musiał pomagać chorej psychicznie matce, a jego pierwsza żona zmarła podczas porodu. Jego najważniejsze działo - w oparciu o które piszę ten post - powstało w 1844 roku, gdy Stirner miał 38 lat. Umarł wyizolowany, w biedzie, w wieku 49 lat, ukąszony przez owada - przy czym nie jakiegoś dzika z Amazonii, tylko takiego zwykłego, niemieckiego, aryjskiego owada... Mordercze owady... Postać bez wątpienia tragiczna, zagubiona i życiowo mało skuteczna, ale dająca do myślenia. Również bez wątpienia 'Jedyny i jego własność' to biblia egoizmu. Całość myśli tego dzieła krąży wokół trzech elementów: JA MOJA wolność MOJA siła Zatem, w imię interesu własnego, zaczynajmy... "Wiem, że moja wolność jest uszczuplona przez to, że wobec drugiego nie mogę postawić na swoim, gdy zrzekam się SIEBIE wobec drugiego, tzn. ulegam, wyrzekam się i poddaję – wypieram się SIEBIE przez uległość i oddanie." "Moja wolność stanie się dopiero wtedy doskonała, gdy będzie moją siłą. Dzięki niej przestanę być jedynie wolny, a stanę się Właścicielem. (...) Siła to piękna rzecz i przydaje się w wielu sprawach, gdyż 'dalej zajdziesz z garścią siły aniżeli z workiem pełnym praw.' Tęsknicie za wolnością? Wy durnie! Gdy zdobędziecie siłę, to wolność przyjdzie sama. Czyż nie widzicie, że ten, kto ma siłę 'stoi ponad prawem'? Jak smakuje Wam ta perspektywa, Wy 'praworządni'?" Chris Hyatt napisał kiedyś jedno z moich ulubionych zdanek - a mianowicie, że: Twoje prawa kończą się z chwilą, gdy kończy Ci się amunicja Zwróć uwagę na to, jak dziś wielu krzyczy o wolności zapominając, że jeżeli ktoś może Ci ją dać to znaczy, że może Ci ją odebrać - czyli, że to gówno a nie wolność, plus, co jeszcze ważniejsze, zapominając, że masz tylko tyle ile sobie wywalczysz i ile będziesz umiał(a) utrzymać - czyli to siła (niekoniecznie rozumiana jako siła fizyczna czy przemoc) determinuje jakość Twojego życia. W skrócie, bezsilni domagający się wolności to czysty Mrożek. Bądź jak Hardkorowy Koksu: silny i delikatny zarazem! Na czym zatem ma polegać ta SIŁA? "SWÓJ WŁASNY staję się dopiero wtedy, gdy ani zmysłowość, ani żadna inna siła nie ma MNIE we władzy, ale JA sam; to, co MNIE służy – MNIE własnemu, zależnemu jedynie ode MNIE – oto cel mojej interesowności. Bo interesowność to najsilniejsza z pobudek. Egoista przecież nigdy nie czyni niczego dla samej sprawy, lecz zawsze z myślą o sobie; sprawa jemu ma służyć. Egoistyczne jest nie nadać żadnej sprawie „absolutnej” czy szczególnej wartości,

90 odcinków